Między Mass Effect a Dragon Age

W miniony weekend odbyła się całkiem spora impreza PAX East (Penny Arcade Expo), która to coraz częściej staje się miejscem szumnych zapowiedzi i prezentacji nowych gier. Nie inaczej było i tym razem, czego przykładem może być ogromne stoisko poświęcone Watch_Dogs czy zapowiedź Mighyt & Magic X: Legacy. Jednak to, co najbardziej przykuło moją uwagę to konferencja i panele dyskusyjne BioWare. Jak można było się spodziewać te ostanie były poświęcone głównie serii Mass Effect, rocznicy wydania trzeciej części gry i wielkie podsumowanie gry – w tym wyborów graczy. Przy okazji dowiedzieliśmy się, iż filmowa adaptacja przygód Sheparda ma się dobrze i nadal trwają prace nad scenariuszem (za który odpowiada Morgan Davis Foehl), którego historia ma być czymś wyjątkowym jak mówi sam Casey Hudson (reżyser serii Mass Effect):

"Mamy materiał, z którego - moim zdaniem - powstanie świetny film. To będzie coś więcej niż tylko film, to coś wyjątkowego."

Hudson był tego dnia dość wylewny, gdyż powiedział kilka zdań na temat kolejnej gry osadzonej w tym kosmicznym uniwersum:

"Przygotowujemy się już do tworzenia kolejnej części cyklu, która będzie czymś zupełnie nowym. Chcemy dać fanom możliwość powrotu do tego uniwersum i wszystkich rzeczy, które znacie i kochacie z ME. Jednocześnie zaczynamy coś świeżego i nowego. To będzie nowy sposób na eksplorację całego uniwersum Mass Effect."

Przyznam szczerze, że to ostatnie zdanie w pewien bliżej nieokreślony sposób mnie niepokoi, jednak na chwilę obecną nie pozostaje mi nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i poczekać na więcej informacji. Oczywiście możemy śmiało założyć, że Mass Effect 4, który pewnie będzie nazywał się inaczej niż „4”. Zarówno nowa odsłona ME jak i trzecia część Dragon Age będą śmigały na silniku Frostbite 2.0 Frostbite 3.0, co zostało ujawnione podczas trwających obecnie targów GDC. Możliwości tego silnika są oszołamiające!!! Zainteresowanych odsyłam tutaj. Więcej szczegółów o powyższych grach otrzymamy zapewne w późniejszej porze roku. Wśród tych wszystkich informacji przemknęło jeszcze jedno zdanie Caseya Hudsona.

"Pracujemy nad zupełnie nowym fikcyjnym uniwersum."

To właśnie te sześć wyrazów jest przyczyną tego wpisu i to one wprawiły mnie w lekkie osłupienie. Po ich przeczytaniu dopiero po chwili uświadomiłem sobie, iż automatycznie zacząłem zastanawiać się nad wszystkimi potencjalnymi możliwościami. Już śpieszę z wyjaśnieniem. Z tego, co dano nam do zrozumienia nie chodzi tu o jakąś kontynuację czy odnowienie jednej ze znanych serii. Z resztą: Baldur’s Gate w minione wakacje doczekał się odnowionej Enhanced Edition, Neverwinter jest przerabiany na model sieciowy przez Cryptic Studios, o kontynuacji singleplayerowego Star Wars: Knights of the Old Republic możemy sobie pomarzyć i patrzeć na jego spadkobiercę w postaci MMO. Więc może udałoby się określić jakiego rodzaju byłoby to uniwersum?
Jako, że jestem z natury stworzeniem bardzo ciekawskim, a na więcej informacji jak na razie nie ma co liczyć, to w mojej głowie zainicjował się cały ciąg różnorakich domysłów. Skoro ma to być coś zupełnie nowego i świeżego, to logicznym jest odrzucenie tego, co BioWare już posiada w swoim warsztacie.
Space science-fiction zostało w całości zaklepane przez serię Mass Effect. Szczerze bym się zdziwił gdyby ów nowy projekt miał siedzieć w tej samej piaskownicy. Wszechświat ME jest tak bardzo bogaty, że w zasadzie nadaje się do większości typów gier i posiada ogromną ilość historii do opowiedzenia. Jest tu w zasadzie wszystko to, czym charakteryzuje się porządne sci-fi. Pamiętajmy również, że scenarzyści nie muszą ograniczać się tutaj do konkretnych „epok”, czego najlepszym przykładem będzie najprawdopodobniej następna gra osadzona w tym uniwersum. Zaryzykuję stwierdzeniem, że marka Mass Effect spokojnie utrzyma się na rynku przez kolejnych pięć lat, o ile nie dłużej (pierwsza część ME zadebiutowała w maju 2008).
Kolejnym oczywistym wyeliminowanym jest dark fantasy, które w przypadku BioWare jest jednoznacznie kojarzone ze światem Thedas osadzonym w serii Dragon Age. Tutaj sprawa ma się bardzo podobnie jak w przypadku ME. O tym jak niesamowity potencjał drzemie w Dragon Age nie trzeba jakoś specjalnie przekonywać. Najlepiej świadczą o tym dwie świetne (a za razem tak różne od siebie!) gry i liczne książki oraz komiksy wzbogacające ten wspaniały świat. Oczywiście można się sprzeczać o to jak bardzo dark jest fantasy w DA, jednak moim zdaniem nadal jest to jeden z ciekawszych i lepszych światów fantasy. Dodatkowo w produkcji znajduje się obecnie Dragon Age III: Inquisition, o którym powinniśmy usłyszeć co nieco o ile nie na trwających obecnie Game Developers Conference to z pewnością na czerwcowym E3.
To jednak nie wyklucza powstania czegoś w lżejszych klimatach fantasy. Może nawiązującego w jakiś sposób do historii starożytnej albo mitologii? Pewnie jest to pomysł oklepany, albo nieatrakcyjny, ale chyba nie ma żadnej dobrej gry opartej na mitologii nordyckiej. Bardzo ciekawie mogłaby wyjść próba odnowienia, a raczej odbudowania Jade Empire silnie bazującego na kulturze chińskiej. Szkoda tylko, że wszystkie znaki na niebie i ziemi przemawiają za tym bym porzucił nadzieję…

Następny pomysł, jaki zagnieździł mi się w głowie jest chyba bardziej oryginalny. W końcu jak często natrafiamy na rasowy steampunk w grach wideo? Zaraz pewnie usłyszę, że dopiero co w zeszłym roku otrzymaliśmy Dishonored, którego moglibyśmy tu zaliczyć. Zgadza się. Ale zwróćcie uwagę na to jak ciepło ta gra została przyjęta! A gdyby tak zbudować świat, w którym historia potoczyła się zgoła inaczej i mechanika wygrała nad elektroniką? Komputery napędzane parą i przeróżne mechaniczne usprawnienia ludzkiej fizjonomii ze szczyptą XVIIIw. Londynu zawarte w dopracowanym action-RPG, możecie to sobie wyobrazić? Jak dla mnie brzmi to bardzo zachęcająco i z przyjemnością usłyszałbym o tego typu projekcie!
Na sam koniec zostawiłem coś specjalnego. Przysłowiową wisienkę na torcie. Ha! A jakże by inaczej! Cyberpunk. Jasne, jest to podgatunek science-fiction, jednak tym razem nie będziemy latać po całym znanym nam kosmosie, a posiedzimy sobie na naszej planecie. Oczywiście w niedalekiej przyszłości, tak byśmy mieli odpowiednie zaplecze technologiczne dla tych wszystkich cyber-wspaniałości. Moim zdaniem jest to pomysł najbardziej prawdopodobny ze wszystkich możliwych, jakie przychodzą mi obecnie do głowy. Już tłumaczę dlaczego. Po pierwsze sukces, jaki odniósł w 2011 roku Deus Ex: Human Revolution kusi i to bardzo. Jest to przykład pokazujący, że można stworzyć pasjonującą grę w stylistyce cyberpunkowej, docenioną zarówno przez graczy jak i recenzentów. Po drugie szum oraz zainteresowanie, jakie wzbudziło ogłoszenie prac nad Cyberpunk 2077 rodzimego CDProjekt RED pokazuje jedynie, że jest popyt na tego typu produkcje. Po trzecie (i chyba ostatnie) mamy bardzo mało gier o tej tematyce, a z pewnością mało gier dobrych. Co za tym idzie pole manewrowe dla scenarzystów jest przeogromne i daje im niesamowite możliwości. Ludzie to kupią. Ja to kupuję w ciemno! Mamy w końcu ten XXI wiek i gry w tematyce cyberpunku nigdy wcześniej nie pasowały tak bardzo jak teraz!
Może i naiwnie, ale nadal pokładam w BioWare ogromne nadzieje oraz ze względu na sentyment mają u mnie ogromy pakiet zaufania. Nawet po tym co zrobili pierwotnie z zakończeniem ME3. Nawet po tak drastycznych zmianach jakie spotkały DA2. Prawda jest taka, że przy ich grach zawsze świetnie się bawiłem i miło spędzałem czas, a historie opowiadane w ich grach przykuwały mnie na długie godziny. Mam nieodparte wrażenie, że to się nie zmieni przy ich nowych grach…
Na koniec mam jedynie małe pytanie do Was: co Wy o tym sądzicie? Macie jakieś swoje pomysły na to czym może być ich przyszłe nowe uniwersum?

PlayStation 4 - już oficjalnie

Zapewne wszystkie szumy związane z konferencją Sony już ucichły, więc jest to idealny moment by przyjrzeć się wszystkiemu już na spokojnie. PlayStation Meeting 2013 odbył się 20 lutego i był streamingowany na żywo przez serwis Ustream, z którym Sony zacieśniło ostatnio współpracę. Oczywiście nie mogłem sobie tego wydarzenia odpuścić i widmo zarwanej nocki mnie nie przerażało. Samą konferencję, jej przygotowanie oraz przeprowadzenie muszę uznać za udaną i sprawnie poprowadzoną, a na szczególną uwagę zasługuje budujące napięcie intro. Sam streaming odbył się bez większych problemów i zaliczył w ciągu dwugodzinnej konferencji tylko kilka przycięć. Jednak nie powinno to dziwić jeśli weźmie się pod uwagę to, że w pewnym momencie odtwarzacz pokazywał 4,5 miliona aktualnie oglądających to spotkanie, a według oficjalnych danych konferencja została obejrzana przez 7,5 miliona osób. 
Przejdźmy jednak do meritum. Koncern oficjalnie zapowiedział konsolę następnej generacji – PlayStation 4. Celowo napisałem „zapowiedział” a nie „przedstawił” czy „pokazał”. Kojarzycie może kota Schrödingera? Tak, tego kota w pudełku, który jest jednocześnie żywy i martwy. Podobnie jest z PlayStation 4. Sony niby przedstawiło nową konsolę, ale jednocześnie jej nie pokazało. Podobny zabieg zastosowało dwa lata temu Nintendo podczas E3 i zapowiedzi Wii U. Shuhei Yoshida, szef Sony Worldwide Studios, tłumaczył to tym, że przedstawili wszystko to, co chcieli, a kilka asów zachowali sobie na później. Z jednej strony trudno odmówić temu stwierdzeniu słuszności, z drugiej niepokazanie samej konsoli budzi pewien niedosyt, żeby nie powiedzieć rozczarowanie. Uszczypliwej uwagi na ten temat nie mógł sobie odpuścić Major Nelson z obozu Microsoftu pisząc na swoim twitterze: "Announce a console without actually showing a console? That's one approach." O ile nie poznaliśmy wyglądu oraz ceny nowej konsoli, o tyle wiemy, kiedy możemy się jej spodziewać – „Holiday 2013”, jak głosił ostatni slajd konferencji. Jest to oczywiście orientacyjny termin premiery dla rynku japońskiego i amerykańskiego, Stary Kontynent jak zwykle będzie musiał cierpliwie poczekać. Damn you, Sony…

Pokaż kotku co masz w środku
Co więc zostało nam zaprezentowane? W brew pozorom całkiem sporo. Wiele informacji zostało opublikowanych przez Sony zaraz po konferencji. Zacznę od najmniej zaskakującej rzeczy, czyli specyfikacji technicznej. Tu bardzo wiele plotek się potwierdziło i całość bazuje na super podrasowanej architekturze znanej z komputerów PC. Sercem nowej konsoli będzie 8-rdzeniowy procesor x86  AMD „Jaguar” wspierany przez kartę graficzną (również AMD) bazującą na następnej generacji Radeon’ów (mającą wyciągać, 1,84 TFLOPS). Całości dopełnia współdzielone 8GB RAM DDR5. Dodatkowo możemy być spokojni o obecność dysku twardego, czytnika Blue-Ray, port(y) USB 3.0, komplet wyjść (HDMI, analogowe wyjście AV, wyjście optyczne, AUX), a za łączność będzie dopowiadać wi-fi IEEE 802.11 b/g/n, gniazdo Ethernet i Bluetooth 2.1. Mając to na uwadze możemy spokojnie zapomnieć o wstecznej kompatybilności (chociaż jest na to cień szansy dzięki Gaikai, ale o tym za chwilę). Głównym architektem konsoli jest Mark Cerny, który przedstawił nam kwestie techniczne. Cerny powiedział jak ważne było dla Sony ułatwienie życia developerom oraz graczom. Wszystko w konsoli ma odbywać się natychmiast, zero opóźnień i czekania a wszystko ma być zawsze pod ręką i gotowe. Sony zapewnia, że nowa architektura konsoli będzie bardzo przyjazna dla deweloperów i ci nie będą potrzebować kilku lat na jej opanowanie, a sam koszt produkcji gier ma być tańszy i mniej zasobożerny. Może to potwierdzić zaprezentowana plansza z imponującą ilością firm, które potwierdziły wsparcie dla nowej konsoli (między innymi Blizzard oraz rodzimy CDProjekt RED - hell yeah!). Na plus niewątpliwie należy zaliczyć to, że PS4 nie będzie wymagać stałego połączenia z internetem, oraz że konsola w żaden sposób nie będzie blokować używanych gier. Wiemy również, że będziemy mogli korzystać z kontrolerów Move, które doczekają się kilku nowych sztuczek i mają być lepiej wykorzystywane w grach. Natomiast nie mamy co liczyć na kompatybilność konsoli z obecnym kontrolerem.

Stworzony by nim grać (ponoć)
DualShock 3 odchodzi do lamusa i ustępuje miejsca wersji z numerkiem cztery. Przyznam szczerze, że mam strasznie mieszane uczucia co do nowego pada. DulaShock 4 ma być padem rewolucyjnym i mimo iż gołym okiem widać duży progres względem jego starszej wersji, to osobiście liczyłem na coś więcej. I kilka rzeczy mi się w nim nie podoba. Kontroler jest nieco szerszy od tego dobrze nam znanego. Po drodze zgubił przyciski „start” oraz „select”, na ich miejsce wskoczyły „share” i „options”. „Options” jest kompilacją dwóch starszych przycisków, „share” odpowiada za całkiem ciekawy ficzer. System konsoli przez cały czas nagrywa naszą rozgrywkę i zapamiętuje kilkanaście ostatnich minut gry. Możemy na przykład po wykonaniu jakiejś widowiskowej akcji (albo czegoś wybitnie idiotycznego) można ją wyciąć, lub zrobić stop-klatkę i wrzucić to do sieci, na facebooka, youtube’a czy coś innego. 
Pomiędzy tymi dwoma przyciskami znajduje się teraz panel dotykowy, podobny do tego z pleców PS Vity. Liftingowi uległy gałki analogowe i mimo iż są teraz wklęsłe (co chwalę), to nadal są symetryczne (co potępiam). Między gałkami znajduje się wbudowany mikrofon oraz gniazdo dla headsetu (który to znajdziemy w pudełku z konsolą). Krzyżak jest teraz bardziej ściśnięty, co według niektórych (tak, to o Tobie Pusiu) przełoży się na lepszy komfort i wygodniejsze korzystanie z niego. Uchwyty wyglądają na trochę przedłużone, ogólnie większe i są chyba pokryte jakąś membraną antyślizgową, co przełoży się na wygodniejsze i bardziej ergonomiczne trzymanie pada. Triggery L1/R1 są zdecydowanie większe, a spusty L2/R2 teraz zdecydowanie bardziej przypominają spusty, są lekko wklęsłe i zaokrąglone u dołu. 
Na koniec zostawiłem sobie „Light Bar” podobny do świecącej kuli znanej z Move’a, jest to świecący pasek mający na celu kilka rzeczy. Odpowiada za rozpoznanie graczy (player 1 ready, player 2…), jakieś drobne notyfikacji (padł przykład z sygnalizacją, gdy nasza postać oberwała w jakiejś grze) i na końcu jest mocno powiązany z nową kamerką – PlayStation 4 Eye. Nowy Eye jest znacznie bardziej rozbudowany i bliżej mu do konkurencyjnego Kinecta. Kamerka jest wyposażona w dwa szerokokątne obiektywy oraz cztery czułe mikrofony. Light Bar w połączeniu z nowym PS-Eye mają pozycjonować gracza w pokoju, to jak daleko znajduje się od kamery oraz czy są jakieś obiekty między nimi. Po co? Sam do końca nie jestem pewien. Podano natomiast przykład, w którym 2-4 graczy gra w co-opa a konsola dzięki nowemu Eye analizuje fizyczne odległości między graczami i ma przekładać to na odległości między postaciami sterowanymi przez każdego z graczy. Osobiście nie do końca to kupuje i jak na razie jest to dla mnie kawałek świecącego ustrojstwa przeszkadzającego w nocnym graniu.

Usługi, ficzery, bajery
O kilku smaczkach i nowościach zdążyłem już wspomnieć, ale jest ich jeszcze kilka. Ciekawie zapowiada się odświeżone PlayStation Network, które ma dopasowywać wyświetlaną treść do naszych preferencji, bazując na zgromadzonej już kolekcji gier i historii naszych rozgrywek. Casualom zostaną przedstawione mniej wymagające, bardziej weekendowe produkcje, a hardcorowcy dostaną mięsiste tytuły na długie godziny. Zamysłem Sony jest by wszystko było pod ręką a gracz nie musiał na nic czekać. Teraz już koniec z czekaniem aż demo czy zakupiona przez nas gra się ściągnie! Klikamy w interesujące nas demo, albo finalizujemy zakup gry i z miejsca możemy zacząć w nią grać. Wszystko dzięki chmurze Gaikai. Te wszystkie gigabajty danych gry będą pobierać się w tle i doładowywać się na bieżąco, a po skończeniu pobierania jesteśmy automatycznie odłączani od chmury. Brzmi świetnie!
Dzięki wykupionemu Gaikai będziemy mieli również dostęp do dużej biblioteki gier, być może właśnie tutaj znajdziemy nasze ulubione klasyki z PSOne, PS2 czy produkcje z PS3. Żeby było ciekawiej to każdą z gier, które znajdą się w ofercie będziemy mogli za darmo wypróbować, a dopiero później zdecydować się na zakup pełnej wersji. Kolejnym atrakcyjnym ficzerem związanym z chmurą Gaikai jest możliwość przerwania gry na PlayStation 4 i wznowienia jej w dowolnej chwili na przenośnej PS Vita, w tym samym momencie, w którym skończyliśmy grać! Ogólnie mówiąc to zapowiedziano bardzo mocne wsparcie dla Vity oraz położenie dużego nacisku na współpracę obu konsol, tej salonowej i tej przenośnej. Jakby jeszcze obniżyli cenę PS Vity gdzieś indziej niż tylko w Kraju Kwitnącej Wiśni…

Kolejną nowostką jest przycisk Power Button, który wprowadza konsolę w stan uśpienia i niskiego poboru energii. Gra w którą obecnie gramy jest pauzowana, konsola po cichutku pobiera sobie zkolejkowane pliki albo aktualizacje a my w dowolnej chwili możemy z powrotem wskoczyć do gry tam gdzie ją zostawiliśmy! Ponadto, Sony przewidziało dostęp do usług online PS4 za pośrednictwem telefonów i tabletów z możliwością kolejkowania plików do pobrania, a także wysyłania wiadomości.
Ogromny nacisk zostanie położony na media społecznościowe. Nasza lista kontaktów już nie będzie ograniczona do tych z PSN i będziemy mogli na niej znaleźć osoby np. z facebooka. Tutaj dużą rolę odegra przycisk „SHARE”, o którym wcześniej wspominałem. System konsoli jak i ona sama ma się otworzyć na świat i pozwolić nam, graczowi podzielić się naszym kawałkiem rozrywki ze znajomymi. Nie musimy się tutaj ograniczać do systemu wiadomości i publikacji krótkich filmików/zrzutów ekranu. Dzięki Ustream będziemy mogli stremować naszą całą rozgrywkę do sieci na zasadzie kanału/programu. Albo my sami będziemy mogli oglądać grę naszego znajomego, podsuwać mu pomysły poprzez czat głosowy, czy nawet wejść do jego gry i pomóc mu rozwiązać jakąś łamigłówkę (ponownie dzięki Gaikai).

Król nie żyje, niech żyje król?
To by było na tyle, jeśli chodzi o znane na dzień dzisiejszy informacje. Nadal pozostaje wiele nurtujących pytań, a niektóre z powyższych informacji budzą też i nowe pytania. Sony wykonało pierwszy krok i moim zdaniem wyszedł mu on bardzo dobrze. Na tyle by móc przez najbliższy czas rozdawać karty. Część przypuszczeń oraz plotek znalazło swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Sony jasno pokazało, w jakim kierunku chce dążyć i ma chyba wszystko, co będzie potrzebne do odniesienia sukcesu. Najprawdopodobniej w kwietniu Microsoft przedstawi następcę Xbox360 i będzie musiał zagrać ostro, na co bardzo liczę. Następną partię informacji na temat obu konsol zapewne uzyskamy podczas czerwcowych E3 i to pewnie wtedy wszystkie asy wylecą z rękawów obu firm. To dopiero wtedy przekonamy się o wszystkim i to dopiero wtedy będą mogły rozpocząć się te wszystkie wspaniałe dyskusje na temat tego która konsola jest lepsza i dlaczego. Czysta radość! (<-to była ironia)  Nie zostaje nam nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i czekać. 

Na koniec chciałbym zaprosić Was do obejrzenia oficjalnego trailera PlayStation 4:



P.S. Będzie osobna notka o grach na PS4 przedstawionych podczas konferencji, so stay tuned! ;)

Samsunga NP310E5C-A01PL - test i opinia

Korzystając z dobrodziejstw weny, która obudziła się we mnie po dość długim letargu postanowiłem spróbować swych sił w czymś w zasadzie mi obcym. Drodzy Czytelnicy, przed Wami test Samsunga NP310E5C-A01PL. Testowanie sprzętu nie jest czymś, czym zajmuję się często, dlatego proszę – miejcie to na uwadze. Dodatkowo nie spodziewajcie się znaleźć tu głębokiej analizy podzespołów, testów wytrzymałościowych, czy szczegółowych diagramów przedstawiających wydajność laptopa w jednym z wielu benchmarków. Postaram się natomiast skupić na aspektach użytkowych, jakości wykonania i ergonomii sprzętu, czyli tych rzeczach, które zadecydowały o zakupie Samsunga NP310E5C. Laptopa sprawiła sobie w prezencie moja szanowna rodzicielka, dla której znaczącymi elementami były: wydzielony num-pad, wygodna klawiatura, przyzwoite wykonanie i cena do 2000zł. A, zapomniałbym o jeszcze jednym – ma się jej również podobać wizualnie. Sami musicie przyznać, że nie są to jakieś ostre kryteria, które drastycznie redukują listę potencjalnych kandydatów.
Przekątna ekranu
15,6 cali
Rodzaj matrycy
TN, matowa
Matryca rozdzielczość
1366x768 panoramiczna 16:9
Podświetlanie LED
Tak
Pamięć
4 GB DDR3
Dysk twardy
500 GB, 5400 obr/min
Napęd optyczny
DVD-RW
Karta graficzna
Intel Graphics Media Accelerator HD
Procesor
Intel Core i3-3110M Processor, 3MB Cache, 2,40 GHz
Karta graficzna
HD Graphics 4000
Karta dźwiękowa
HD Audio
Karta sieciowa przewodowa
Gigabit Etherne 10/100/1000 Mbps
Karta sieciowa bezprzewodowa
802,11 b/g/n
Bluetooth
4
Wbudowany mikrofon
Tak
Wbudowana kamera
1,3 Mpx
HDMI
Tak
VGA (RGB)
Tak
Czytnik kart pamięci
SD, SDHC, SDXC
USB 2.0
3
Akumulator
Litowo-jonowy,
6-komorowy
Wymiary
368x35x243 mm
Waga
2300 g
Obudowa cechuje się prostym, lecz eleganckim moim zdaniem wykonaniem. Nie znajdziemy tu żadnych udziwnień i ozdób, a jedynym wybijającym się elementem jest niewielki srebrny napis „SAMSUNG” umieszczony nawet nie na środku, a z brzegu klapy ekranu. Sama pokrywa przywodzi na myśl gustowne szczotkowane aluminium. Jednak jest to jedynie tworzywo sztuczne, które zostało użyte do produkcji całej obudowy. Przekłada się to natomiast na dość niedużą wagę laptopa. Niecałe 2,5kg wraz z malutkim zasilaczem nie obciąży znacząco naszych toreb czy plecaków. Zgodnie z informacjami producenta zastosowana obudowa Samsung Duracase jest niezwykle odporna na niebezpieczeństwa dnia codziennego (czyt. drobne upadki i uderzenia). Całość została dodatkowo pokryta specjalną powłoką mającą zapobiegać zarysowaniom i pozostawianiu odcisków palców. To ile w tym prawdy okaże się za jakiś czas. Sama konstrukcja jest solidna, plastiki są ze sobą dobrze spasowane, nic nie odstaje i nie skrzypi przy mocniejszym nacisku.

Największą bolączką obudowy jest moim zdaniem bardzo niewygodne otwieranie laptopa, które jest dość problematyczne zwłaszcza, gdy chcemy otworzyć go bardzo szybko, albo jedną ręką. Tym, co jeszcze mi się nie podoba jest zastosowanie błyszczącego wykończenia w rejonie wydzielonym dla wyspowej klawiatury. Ta owszem, jest całkiem wygodna, choć potrzebowałem trochę czasu do przyzwyczajenia się do niej. Pisze się na niej bardzo przyjemnie i cicho. Palce bezproblemowo przeskakują między klawiszami, mimo iż te są od siebie oddalone. A między każdym klawiszem jest to cholerne błyszczące wykończenie! Ja już widzę te odciski i trudne do wyczyszczenia zabrudzenia między nimi. Ale niektórym to się podoba… Będąc jeszcze przy temacie klawiatury – nie znajdziemy tutaj dedykowanych klawiszy multimedialnych. Co prawda kilka z nich jest skrzętnie pochowanych w kombinacjach z przyciskiem funkcyjnym, jednak to już nie to samo. Touchpad, zwany potocznie gładzikiem albo miziadełkiem, jest dość duży, co wadą nie jest. Dodatkowo obsługuje multitouch i gesty, co również jest miłym akcentem.
Wejścia w omawianym Samsungu NP310E5C są rozlokowane bardzo sensownie. Po prawej stronie znajdziemy nagrywarkę DVD i dwa porty USB 2.0, po lewej natomiast wejścia od zasilacza, Ethernet, VGA, HDMI i trzeci port USB 2.0. Są tu również umieszczone osobne gniazda jack 3,5mm pod słuchawki i mikrofon (jeśli dla kogoś ten wbudowany okaże się niewystarczający). Z przodu znajduje się czytnik kart SD, co w większości produkowanych obecnie laptopów jest już standardem.
Panoramiczny ekran o przekątnej 15,6” i proporcjach 16:9 posiada podświetlenie LED. Przekłada się to na bardzo żywe i wyraziste kolory, które w połączeniu z jasnym wyświetlaczem dają bardzo pozytywne odczucia. Kąty widzenia są całkiem przyzwoite. Na tyle by 2-3 osoby mogły jednocześnie oglądać na nim film. Cieszy również zastosowanie matowej matrycy antyrefleksyjnej gdyż przekłada się to na wyższy komfort pracy nawet przy bardzo słonecznej pogodzie. Dodatkowo warto wspomnieć o całkiem dobrych wbudowanych głośnikach. Grają głośno i wyraźnie, choć mają słyszalne problemy z tonami bardzo wysokimi i bardzo niskimi. Tego natomiast można było się spodziewać gdyż nie są to żadne markowe głośniki a urządzenie nie posiada wbudowanego subwoofera.

Samsung NP310E5C jest dodatkowo wyjątkowo cichy i dopiero przy mocnym obciążeniu sprzętu oraz dysku twardego pojawia się jakiś hałas. Jednak nawet on nie jest wyjątkowo głośny, a z pewnością nie głośniejszy niż moja wysłużona już sześcioletnia Toshiba Satellite. Podobnie sprawa ma się z temperaturą i nagrzewaniem się laptopa. System wentylacji działa sprawnie i przy zwykłym użytkowaniu temperatura rośnie jedynie w okolicach dysku twardego, nawet po kilku długich godzinach spędzonych przy laptopie. Będąc przy temacie godzin wypadałoby powiedzieć przynajmniej kilka słów o akumulatorze i długości pracy na nim. Przy ciągle włączonym Wi-Fi i jasności ekranu ustawionej na poziomie 80% bateria wystarcza na około 3-3,5 godziny. Przy dużej eksploatacji i mocnym obciążeniu mocy starczy na jakieś 1,5 godziny pracy. Jest to całkiem niezły wynik jak na obecne standardy.
Zamontowane podzespoły nie czynią z notebooka koreańskiego koncernu demona osiągów, jednak w swojej klasie są one bardzo wydajne. Jest to urządzenie docelowo uniwersalne i niepotrzebujące nie wiadomo jakiej mocy przerobowej. Dwurdzeniowy układ Intel Core i3, 4GB pamięci RAM oraz osobna karta graficzna spokojnie poradzą sobie z obsługą praktycznie wszystkich podstawowych programów do biura, domu i multimediów. Nie napotkamy żadnych problemów z odtwarzaniem materiałów FullHD oraz spokojnie zagramy sobie w zeszłoroczne gry. Co prawda o najwyższych ustawieniach grafiki możemy zapomnieć, ale na średnich detalach powinniśmy odpalić większość tytułów. Dodatkowo jest tu preinstalowany Windows 8 wraz z trialem MS Office i o dziwo bardzo mało tak zwanego bloatware’u (dodatkowych aplikacji instalowanych przez producenta sprzętu).
Nie oszukujmy się, Samsung NP310E5C jest przedstawicielem średniej półki. Jednak radzi sobie na niej całkiem nieźle i z pewnością jest produktem wartym rozważenia. Można oczywiście psioczyć i narzekać na słabą jakość karty graficznej, tylko trzy porty USB, albo brak USB 3.0. Malkontenci zawsze coś znajdą. Mając na uwadze postawione na początku wymogi jakie miał spełniać laptop powyższe rzeczy są najzwyczajniej nieistotne. Jeśli coś nie jest nam niezwykle potrzebne, to brak tego czegoś niespecjalnie nam przeszkadza. Warto natomiast zwrócić uwagę na atrakcyjną cenę laptopa. Można go zakupić już za niecałe 1900zł. Albo trafić na promocję, tak jak mi się udało w Pro-Line i za 100zł więcej zgarnąć dodatkowo 2,5” dysk zewnętrzny 320GB bądź zestaw torba + mysz bezprzewodowa.

Niezły deal, jak powiedziałby mój znajom i w istocie nie pozostaje mi nic innego jak podpisać się pod tym stwierdzeniem, gdyż jest to moim zdaniem bardzo dobry wybór.


Next-gen'owy hype czy hate?

Coraz częściej jesteśmy wręcz zalewani mniej lub bardziej wiarygodnymi informacjami na temat sukcesorów Xbox’a 360 i Playstation 3. O potencjalnych cechach i charakteryzacji next-gen’ów pisałem w zeszłym roku w tym miejscu. Nie mam zamiaru się powtarzać, a następny tego typu tekst popełnię dopiero po oficjalnym zaprezentowaniu nowego Xbox’a i kolejnego Playstation. Chyba, że do tego czasu przeczytam coś związanego z tematem, co wyprowadzi mnie z równowagi (tak jak miało to miejsce teraz). Ilość publikowanych newsów rośnie w ogromnym tempie i nie idzie tego nie zauważyć. Ploty, plotki, ploteczki z każdej strony. Wiecie, co Wam powiem? Lektura każdego kolejnego newsa na temat next-gen’ów zaczyna wzbudzać we mnie odruchy wymiotne, a mimo to nadal masochistycznie je czytam. Problemem nie są wiarygodność publikowanych informacji i powoływanie się na „zawsze prawdomówne źródła będące bezpośrednio powiązane z tematem” (to ostatnie nie wiedzieć czemu, zawsze mnie rozbrajało). Możecie teraz zapytać się, o co mi w takim razie chodzi, a ja pośpieszę Wam z odpowiedzią. Chodzi mi o niepotrzebne bicie piany, pisanie tekstów traktujących każdą najdrobniejszą (i niepotwierdzoną!) informację, jako najprawdziwszą prawdę… Zamiast załapać pozytywnego hype’a związanego z wszelkimi newsami o nowych konsolach to zaczynają mnie one drażnić. Sam nie wiem… Spodziewałem się czegoś innego, że będzie to wszystko wyglądało inaczej. Nie napiszę Wam jak, bo po prostu nie jestem w stanie. Dodatkowo przyznam się Wam, że szczerze nie pamiętam jak to wyglądało te 6-8 lat temu przed premierami PS3 i X360. Jakoś nie zwracałem wtedy na to takiej uwagi jak teraz.
Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że po obu stronach barykady znajdują się osoby, których te wszystkie newsy i informacje najzwyczajniej nie interesują. Nie ma dla nich najmniejszego znaczenia co się znajdzie wewnątrz magicznego pudełka, jakie będzie ono miało moc obliczeniową oraz czy i co zaoferuje właścicielowi poza graniem. Po prostu kupią następcę swojej ukochanej obecnej konsoli i tyle. Nikt chyba nie wątpi w to, że pierwszą kobietą w Polsce, która kupi nowego Xboxa będzie nasza zaprzyjaźniona blogerka ;) Niestety (albo wręcz przeciwnie) nie należę do grona tego typu osób. To, że obecnie jestem właścicielem Playstation 3 nie przesądza o tym, że z miejsca polecę do sklepu po wersję z numerkiem 4, nie przekreśla szans konsoli Giganta z Redmond. Zwłaszcza jeśli stwierdzę, że ta ma więcej prosów. Dlatego chcąc, nie chcąc śledzę na bieżąco wszystkie „przecieki”. Niewątpliwym atutem nowego PS’a będzie lista exclusive’ów tworzonych przez deweloperów first-party Sony. Nadal będziemy eksperymentować z nowymi kontrolerami: Kinect 2, nowa wersja kontrolerów ruchowych, komendy głosowe, może nawet nowe „zwykłe” kontrolery.
Widzę, że zaczynam odbiegać od głównego tematu, więc koniec dygresji. Obserwując ten cały boom informacyjny na temat next-gen’ów i przeglądając komentarze pod kolejnymi wpisami pomyślałem o czymś strasznym. Teksty dotyczą zazwyczaj specyfikacji technicznej urządzeń, a opinie wyrażane przez autorów tekstów oraz przez graczy mają w miażdżącej większości następujący wydźwięk: „szału nie ma, dupy nie urywa i gdzie ta rewolucja następnej generacji?!”. Architektura podobna do tej znanej z PC, ośmiordzeniowe procki, zmodyfikowane układy graficzne z blaszaka i 4(DDR5)-8(DDR3)GB RAM’u. Fakt, mając na uwadze najnowsze podzespoły znajdujące się w komputerach osobistych to powyższa charakterystyka brzmi „tylko” dobrze. Ale większość osób zapomina o przynajmniej dwóch rzeczach. Pierwsza: powyższe przecieki mogą mieć tyle wspólnego z rzeczywistością, co nic. Druga to podstawowa różnica między konsolami a PeCetami. Te drugie są strasznie zasobożerne ze względu na swoją wielowątkowość i konieczność obsługi koszmarnego systemu operacyjnego oraz pierdyliarda procesów i programów działających w tle. Te pierwsze nie mają tego problemu, dlatego przy odpowiednim doszlifowaniu silnika graficznego i kodu gry na nowych konsolach będą wyglądać oszałamiająco, nawet przy współczesnych monstrach zapakowanych do blaszanych skrzynek stojących nieopodal biurka.
Fajnie byłoby na tym skończyć, jednak jest jeszcze coś, co mi leży na wątrobie. Coś, o czym krzyczy socjologiczna część mojej duszy i karze mi o tym napisać. Dotyczy to problematyki wspomnianych wcześniej komentarzy i opinii graczy. Przeglądając te wszystkie głosy rozczarowań wzbudzające poczucie przewidywalności (nie oszukujmy się i nazywajmy rzeczy po imieniu) zacząłem się zastanawiać… Czy znajdzie się coś, co byłoby w stanie nas autentycznie zaskoczyć? Wzbudzić żywe zainteresowanie i zszokować konsolową brać? Te wszystkie przecieki zabiją całą zabawę i niespodziankę płynącą z ogłaszania czegoś nowego! Dodatkowo odnoszę wrażenie, że przez te przecieki nasze oczekiwania względem nowych konsol rosną i rosną, jakbyśmy oczekiwali nie wiadomo jakich rewolucyjnych technologii. To zaczyna przypominać mi takie błędne koło… Wyjście z niego jest pozornie proste – zaprzestać czytania kolejnych wiadomości. Tylko, że nie każdy może sobie na to pozwolić, a w szczególności nie osoba taka jak ja – zbyt bardzo zagłębione w tym temacie, codziennie wypatrująca nowych wieści o przyszłej generacji konsol, grach i nowych technologiach. Wniosek? Pretensje, jak zawsze, mogę mieć jedynie do siebie…

Najciekawsze (moim zdaniem) gry 2013

Rok 2012 był dla branży gier całkiem udany i dał nam całkiem sporo mniej lub bardziej ciekawych tytułów. Jak w takim razie rysuje się pod tym względem nasz 2013 rok? W co warto zagrać, a które pozycje są wręcz obowiązkowe? Zestawienie oczywiście jest dość subiektywne, więc znajdziecie tu nie tylko oczywistych pretendentów do tytułu Gry Roku, ale też kilka gier które w jakiś sposób mnie intrygują. Jest tu też kilka exclusive’ów Playstation 3, ale mam nadzieję że i tak nie odstraszy właścicieli X360. Panie i Panowie, pady w dłoń!

Beyond: Two Souls (2013, PS3)
Na początek nowa gra twórców Heavy Rain, gry którą się kocza albo nienawidzi. Osobiście byłem nią zachwycony i przez długi czas żadna inna gra mnie tak nie wciągnęła. Z tego też powodu bardzo mocno liczę na sukces Beyond. Znając dokonania ekipy z Quantic Dream możemy liczyć na świetny, dojrzały scenariusz. Jedyną przeszkodą może okazać się gameplay, który niekoniecznie wszystkim się spodoba.





BioShock Infinite (marzec 2013, PC/PS3/X360)
Kultowa już seria doczekała się kolejnej odsłony. Tym razem ojciec pierwszej części zabierze nas z podwodnego Rapture do podniebnego Columbia City, co otworzy przed nami zupełnie nowe możliwości. Nowy BioShock ma praktycznie wszystko to co jest potrzebne do uzyskania tytułu Gry Roku - rewelacyjną fabułę, przekonujących bohaterów i bardzo dobry gameplay. Nic jak tylko czekać!

Crysis 3 (luty 2013, PC/PS3/X360)
Po innowacyjnej jedynce po dość długim czasie przyszła niezła dwójka. Teraz nadchodzi trzecia część. Rewolucji na poziomie pierwszej części nie ma co się spodziewać. Skoku w jakości oprawy wizualnej również, bo w zasadzie otrzymamy lepszej jakości tekstury. Ciekawie natomiast zapowiadają się zmyślne tryby multiplayerowe i to one w połączeniu z naszym nanokombinezonem będą dawać nam najwięcej frajdy.

Deadpool (2013, PS3/X360)
Ta gra znajduje się tutaj tylko z jednego powodu – jestem ogromnym fanem zarówno postaci Deadpoola jak i serii komiksów z jego przygodami. Liczę na porażający humor Pyskatego Najemnika i krwawą łaźnię. Mając na uwadze, że przy produkcji pomaga wieloletni twórca komiksowych wybryków Deadpoola to o te dwa aspekty jestem spokojny!

DmC: Devil May Cry (styczeń 2013, PC/PS3/X360)
Premiera DmC jest już za nami, jednak ta gra (i jeszcze jedna z tego zestawienia) zasługuje na to by się jej przyjżeć. Po ogłoszeniu prac nad nowymi przygodami Dantego wybuchło sporo szumu, gdyż mamy tu do czynienia z rebootem oraz odświeżoną, młodocianą wersją głównego bohatera. Koniec końców idzie się do niego przyzwyczaić, a elementy zręcznościowe i siekanie koszmarków na ekranie wciąż sprawia frajdę.

Dragon Age III (2013, PC/PS3/X360/next-gen?)
O BioWare było w zeszłym roku bardzo głośno z powodu kontrowersyjnego zwieńczenia serii Mass Effect. Nie przeszkadza to jednak studiu pracować nad kolejną grą w ich jakże bogatym uniwersum dark fantasy. Wielu graczy i recenzentów zjechało drugą część Dragon Age nie pozostawiając na nim suchej nitki. Ja natomiast nieźle się bawiłem przy tej grze i tego samego oczekuję od trójki. Już teraz słychać wiele szumnych zapowiedzi i obiecanek. Co z nich zostanie? Zobaczymy… (oby jeszcze w tym roku!)

Fuse (marzec 2013, PS3/X360)
Insomniac Games mają na swoim koncie serię Resistance oraz wszystkie przygody Ratcheta i Clanka (co starci pamiętają jeszcze pewnie smoczka Spyro), więc co powstanie jeśli ta uzdolniona ekipa skrzyżuje humorystycznego Lombaxa z rasowym shooterem? Fuse ma okazję stać się bardzo oryginalną produkcją właśnie dzięki humorowi towarzyszącemu nam w przygodach Ratcheta oraz dzięki doświadczeniu studia w tworzeniu gier z trybem co-op, gdyż to właśnie kooperacja będzie kluczowym elementem rozgrywki, a każda z czterech grywalnych postaci będzie charakteryzować się innymi umiejętnościami. Dodatkowo gra zawita również na konsoli Microsoftu, co powinno wielu ucieszyć!

God of War: Ascension (marzec 2013, PS3)
Czy któryś z fanów Kratosa nie czeka na kolejną grę z jego przygodami? Ascension doczekało się u mnie osobnego tekstu zaraz po targach E3. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło. Może poza tym, że dane było mi przetestować tryb multiplayer. Przyznam szczerze – można się wciągnąć i nie jest taki zły (jak się tego obawiałem). Nadal pozostaje kilka pytań odnośnie singleplayera, który przecież jest esencją serii! Pozostaje nam jedynie poczekać te dwa miesiące…

Injustice: Gods Among Us (kwiecień 2013, PS3/X360/WiiU)
Twórcy Mortal Kombat tym razem skupiają się jedynie na bogatym uniwersum DC, a Injustice ma okazję stać się mordoklepką inną niż wszystkie. Inną nie znaczy gorszą! W kilku wypowiedziach można przeczytać iż fabuła będzie czymś z prawdziwego zdarzenia, a nie dziwacznym zlepkiem wycinków różnych historyjek. Sam pomysł jest niezwykle ciekawy i tylko zżera mnie złość, że jest to DC a nie Marvel… Cóż, nie można mieć wszystkiego, prawda?

Metal Gear Rising: Revengeance (luty 2013, PC/PS3/X360)
Bo tak samo jak się boję tego co Revengeance zrobi z serią Metal Gear, tak samo mnie to intryguje. Sama postać Raidena, to co go spotkało, jego historia i to czym się stał są świetnym materiałem na spin-off serii, jednak czy powinien on przybrać taką formę? Przekonamy się już niedługo.

Remember Me (maj 2013, PC/PS3/X360)
Capcom zaskoczył chyba wszystkich podczas gamescom 2012 prezentując to nowe IP. Gra łączy w sobie kilka bardzo ciekawych elementów jak chociażby wspinaczka z Assassin’s Creed czy walka z Batman: Arkham City. Dodatkowo dorzućmy do tego kobietę jako główną bohaterkę, co w przeciągu kilku ostatnich lat często nie miało miejsca oraz fabułę, która może okazać się jednym z ważniejszych elementów produkcji.

Resident Evil: Revelations (maj 2013, PC/PS3/X360)
Uwielbiam piątą i szóstą część serii Resident Evil, nawet pomimo faktu, że bakcyl na serię został mi zaaplikowany, a nie złapany samodzielnie. Dlatego też opublikowana w tym tygodniu informacja o wydaniu zeszłorocznego przeboju z przenośnego Nintendo 3DS wywołała u mnie niemały uśmiech. Oczywiście otrzymamy poprawioną grafikę podciągniętą do HD, ale nie to jest najważniejsze w tej grze!

The Last of Us (czerwiec 2013, PS3)
Jest to najnowsza produkcja ekipy odpowiedzialnej za serię Uncharted. O tej grze również już pisałem na łamach mojego bloga, więc jedynie przypomnę kilka najważniejszych rzeczy. Mamy otrzymać niezwykłą i dojrzałą historię dziejącą się w postgrzybicznym (pfu, postapokaliptycznym) świecie, z elementami survivalowymi i przygodowymi (zaczerpniętymi z Uncharted) w przepięknej oprawie audiowizualnej. Oczywiście ekskluzywnie dla konsoli Sony. Dodatkowo otrzymamy tryb sieciowy, tak na wszelki wypadek jakby single nam się znudził.

Tomb Raider (marzec 2013, PC/PS3/X360)
Ha! Gra o której było napisane już bardzo wiele. Zarówno na Geek Subiektywnie jak i na łamach Malkontentki. Wiem, że dla niektórych Tomb Raider nie jest już Tomb Raiderem, ale gra zasługuje na to by chociaż dać jej szansę i sprawdzić czy reboot (podobnie jak w przypadku DmC) ma tu sens, czy jest potrzebny i jak on wyszedł. Powiem szczerze, że od samego początku siksa stękająca niczym aktorka porno nie była problemem. Owszem, jest to irytujące, ale nie na tyle żebym skreślał całą grę. Bardziej chodzi mi o przyrównanie nowych przygód Lary do tych Nathana Drake’a i zobaczenia czy rzeczywiście uncharteizm zdominował kolejną grę.

Watch Dogs (2013, PC/PS3/X360)
Kolejny Czarny Koń w wyścigu o tytuł Gry Roku A.D. 2013. Największa sensacja ubiegłorocznych targów E3 i nowe oczko w głowie Ubisoftu. Jeśli ta gra zaoferuje chociaż połowę tego o czym nam mówiono podczas prezentacji tytułu, to będę zachwycony! Potencjał tej gry, tego jak można ją rozbudować, co może nam zaoferować jest wręcz niesamowity. Szkoda jedynie, że od targów E3 nie opublikowano żadnych nowych informacji oraz nie podano dokładniejszej daty wydania…

Star Wars 1313 (2013, PC/PS3/X360/next-gen?)
Niebyłbym sobą jeśli nie umieściłbym w tym zestawieniu gry osadzonej w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Dla mnie jest to tytuł którego najzwyczajniej nie mogę zignorować. Problem ze Star Wars 1313 jest podobny do tego omawianego przy Watch Dogs – brak konkretniejszych informacji. Mam jedynie nadzieję, że nie zostanę oszukany jak przy Force Unleashed II, a gra będzie trzymała odpowiedni poziom, tak by godnie należeć do uniwersum Gwiezdnych Wojen.

Prey 2 (TBA – 2013? PC/PS3/X360/next-gen?)
Jeśli wcześniej wspominałem o braku konkretniejszych informacji, to tutaj mamy przykład informacyjnego głodu. Nadal nie wiadomo co się dzieje z kontynuacją Prey. Czy jest nadal w produkcji? Czy może zawieszono prace nad nią? Czy są szanse by wyszła jeszcze w tym roku, na obecną generację konsol? Nic nie wiadomo. A szkoda, bo tutaj również twórcy mają ogromne możliwości. Zaprezentowane do tej pory materiały zaciekawią niejednego fana science-fiction, tylko ile Bethesda każe nam czekać?!




Oczywiście w tym roku jest jeszcze przynajmniej kilka pozycji którymi należałoby się chociaż zainteresować. Pamiętajmy również, że gry to nie wszystko, bo trzeba przecież na czymś w te gry grać. Ostatnio jest coraz głośniej i zewsząd atakują nas najróżniejsze ploty i ploteczki o następnej generacji konsol. Rynek oraz konsumenci coraz mocniej dają do zrozumienia, że właśnie nowych konsol oczekują. Najprawdopodobniej wszystkie karty obu korporacji zostaną odkryte najpóźniej do czerwca i targów E3. Dopiero po oficjalnym ogłoszeniu nowych konsol atmosfera się zagotuje i zrobi się jeszcze ciekawiej. Ale to dopiero za jakiś czas, więc się nie przejmujmy i wybierzmy gry w które zagramy w pierwszej kolejności! ;)

----------------------------------------------------
Drodzy Czytelnicy, jak widzicie zmobilizowałem swoje łapska do napisania sensownego, jak mam nadzieję, wpisu. Sesja co prawda jeszcze trwa, ale zostało jej już mniej niż więcej. Dodatkowo nie zamierzam dowalić sobie w planie tak jak to zrobiłem w tym semestrze, więc i czasu powinno być więcej. Macie dodatkowo możliwość przyjrzenia się nowym szatom bloga. Rewolucji nie ma i kilka rzeczy jest jeszcze do doszlifowania, ale mam nadzieję że Wam się podoba nowy układ oraz strona główna. Jeśli mielibyście jakiekolwiek problemy czy uwagi, to proszę dajcie mi o tym znać!

Poświąteczny przegląd geekowskich prezentów

Słowem wstępu napiszę jedynie iż tekst z premedytacją jest pisany oraz publikowany teraz, po tym całym szaleństwie świątecznych zakupów i bożonarodzeniowej gorączki. 
Dzisiaj już chyba wszyscy raczej odpoczywają z rodziną albo w towarzystwie najbliższych przyjaciół i cieszą się swoimi prezentami. No właśnie - prezenty. Nie wiem jak Wy, ale ja praktycznie zawsze mam z nimi problem, a ostatnio zastanawiałem się jak to jest z prezentami dla nas, geeków. Efektem tych przemyśleń oraz podarowanych i otrzymanych prezentów jest niniejszy przegląd. Więc nie traćmy więcej czasu i bierzmy się do roboty!